II Brydżowy Ogólnopolski Obóz Młodzieżowy
Polskiego Związku Brydża Sportowego

Muszaki, 20 lipca – 1 sierpnia 2002

Informacje Regulamin Turnieje Fotki

 

Z NOTATNIKA WYCHOWAWCY

 

Dzień 1: Przyjechaliśmy. Jedenaście godzin jazdy ! Wieczorem padłem.

Dzień 2: Młodzież sympatyczna. Na obozie zorganizowany luz. Wieczorem turniej, idę z żoną, będziemy doskonalić swoje umiejętności brydżowe. Jak uczyć się, to od lepszych od siebie!

Turniej sędziuje Pan Czesiu. Prywatnie przesympatyczny człowiek, ale na sali - tyran. Na wstępie informuje, że za zakłócanie porządku para za karę będzie lądowała na widoku publicznym pod ścianą. Kłócimy się z partnerką, który sektor wybrać, spór rozstrzyga Pan Czesiu... lądujemy pod ścianą.

Nareszcie przy stoliku. Sędzia dyktuje numery par. U nas maleńki spór, czy do numeru stolika dodać 20 czy 40. Werdykt sędziego, znowu lądujemy pod ścianą i dodajemy 50. Powielenie zmiana miejsc i wyciągamy karty. Uff!!! Pierwsza licytacja, wyciągam zielony kartonik i ... jeszcze raz lądujemy pod ścianą. Usiedliśmy nie przy tym stoliku.

Nareszcie wszystko pasuje. Idzie nam średnio. Połowa turnieju i obrót z przeplotem. My chyba zrobiliśmy obrót z przerzutem bokiem, bo tradycyjnie lądujemy pod ścianą ( miejscówkę wykupiłem, czy co?). Koniec turnieju. Nagraliśmy 53 %. Jutro nie damy się postawić pod ścianą i zrobimy 54 %.

Dzień 3: Rano gramy w piłkę nożną. Potrafią i to dobrze. Potem w siatkówkę, też nieźle grają. Spodziewałem się przeintelektualizowanych okularników, a tu miłe rozczarowanie. Na obiad idę z naderwanym mięśniem i obolałym kręgosłupem. Jedzonko znakomite. Buraczki dokładamy trzy razy. Po obiedzie bierzemy indywidualne korki u wykładowcy (znakomitości brydżowe). Uczymy się między innymi Splintera. Wieczorem turniej na IMP-y, więc pierwszy praktycznie zastosowany Splinter. Partnerka na niego pasuje. Padam bez czterech. Szlemik kierowy idzie - żalę się kierownikowi obozu. Pociesza mnie, że jego przygoda ze Splinterem zaczęła się od szlemika na trzech atutach. Potem dwie godziny przepysznych gawęd brydżowych i idę spać.

Dzień 4: Mamy drużynę siatkówki. Czterech wychowawców dopełniliśmy młodzieżą. Wygraliśmy, ale kręgosłup nadal boli. Może poprosić panią pielęgniarkę o naprawdę ciężki masaż ?

Rewelacją rozgrywek piłki nożnej jest drużyna damsko-męska. Dziewczyny budzą entuzjazm publiczności (bardzo zgrabne nogi) i sympatię przeciwników (tu szacunek dla drużyn męskich, które nie traktują je, jak worki do bicia). Gdyby jeszcze po meczu chciały wymieniać się koszulkami.

Wieczorem TURNIEJ Z MISTRZEM. Zostałem poproszony do gry jako MISTRZ (HA!! HA!!). I zaczęło się. Graliśmy „Titanika II”. Na przykład rozgrywałem 2 pik z pięciokartowym kolorem atutowym, a korzystny układ 4-4 u obrońców pozwolił mi paść tylko bez trzech. 4 kier oczywiście idzie.

Podsłuchane w kuluarach po turnieju. Jeden z uczestników Obozu do kolegi: „ - Idę do swojego partnera, niech pożegna się z MISTRZEM ”.

Dzień 5: Pasmo sukcesów . Udało nam się pokąpać obozowiczów . Trzy kilometry w jedną , trzy w drugą . Uczyć się już nie będą chcieli ! Sprawdziliśmy pokoje pod względem czystości . U dziewcząt super , u chłopców do zaliczenia , tylko u tych co wysoko latają i u najmłodszych Stajnia Augiasza . Ale przyszedł Herakles ( to ja ) i sprawę załatwił .

Wygrałem mecz siatkówki i żyję. Gram w teamach na dochodzenie Pattonem. Czwarte miejsce ! Byłoby lepiej , ale przeciwnicy wymyślili przeciwko nam 5 karo na małych oczkach i sześciu atutach - nie do zdarcia. Pewnie to gdzieś opublikują .

Dzień ???: Rachuba czasu mi się przestawiła , kilka dni nie pisałem . Tak zasuwamy , że nie ma czasu kart poukładać . Siatkówka , miksty , piłka nożna , wykłady z teorii brydża , ping – pong , plażowanie , ognisko , dyskoteka , gawędy brydżowe , koszykówka, wycieczka do Nidzicy i Szczytna . Teraz już wiecie, dlaczego szkoda mi czasu na pisanie ( na spanie też szkoda czasu ) .  

Odwiedzają nas liczni goście , rodzice ( i Sanepid ) . W turniejach nie ma podziału na silnych i słabych , zdrowych i chorych . Przykład ? Gość ma temperaturę , wieczorem dostaje aspirynę , leży profilaktycznie w łóżku cały dzień , wieczorem wygrywa turniej . Ozdrowiał ! Może zamiast reformować służbę zdrowia , przepisywać brydża na receptę ? Inny przykład . Gość przyjeżdża zielony jak brukselka ( z wiedzy brydżowej oczywiście ), uczy się pilnie . Kilka dni , siada do turnieju , i nie jest ostatni ( przedostatni też nie ) .

Ciekawostki i obserwacje :

Futbolowa drużyna damsko – męska po kolejnym meczu była bliska wymiany koszulek ze szczęścia , że dżentelmeni z Łodzi pozwolili im wbić jedną honorową bramkę. Na szczęście (?) do gorszących scen nie doszło .

Młode brydżystki znalazły żółwia i nazwały go nie inaczej, jak „PIK” .

Atmosfera sympatii i koleżeństwa między małymi i dużymi brydżystami przeniosła się także na obozowe psy. 50-kilowy rottweiler świetnie się bawi  z 5-kilowym pieskiem .

Jest fajnie . Za chwilę indywiduel . Ze swoją partnerką na razie nie gram ( niech inni też mają stresy ) .